Porady

Łukasz Panfil

sportowywojownik.pl

“Pozwólmy im grać.” J. Klinsmann

Nikt podczas meczu nie powinien mówić dziecku “strzelaj”, “podaj”, “kiwaj”. Ani rodzice… ani trenerzy. Ani krzykiem… ani w formie polecenia.

 

To zawsze powinna być decyzja dziecka. Im więcej razy ją podejmie, choćby błędnie, tym szybciej nauczy się podejmować ją lepiej.

 

Jest pewien odsetek rodziców, jak i trenerów, którzy krzyczą, wydają polecenia albo non stop podpowiadają, bo jedyne na czym im zależy to WYGRANA dziecka lub podopiecznych. Dla takich osób WYNIK to jedyny lub najważniejszy wyznacznik radości, rozwoju, a może częściej – spełnienia własnych aspiracji. Jest to podejście niewłaściwe i należy im to uświadamiać.

 

Jest jednak duża grupa, która robi to w dobrej wierze, z przekonaniem, że na tym polega ich rola. Takim rodzicom wydaje się, że kibicując w ten właśnie sposób pokazują dziecku swoje zaangażowanie i wsparcie. Trenerom z tej grupy natomiast wydaje się, że jeśli mają uczyć grać w piłkę, no to przecież muszą podpowiadać czy nawet wydawać polecenia. Nie! A jeśli już to jak najrzadziej.

 

Jeszcze raz powtórzę w tym miejscu słowa Klinsmanna, które zresztą w różnej formie powtarza bardzo wiele autorytetów trenerskich i sportowych – “Pozwólmy im grać!”

 

Dlatego…
RODZICU, pozwól dziecku grać. Nie próbuj być trenerem. Nie jesteś w tej dziedzinie ekspertem. I dobrze. Ciesz się grą swojego dziecka. Bądź jego kibicem. Tym najwierniejszym.

 

TRENERZE, oczekujesz od rodziców, żeby podczas meczów nie wydawali poleceń swoim dzieciom, nie krzyczeli. I masz rację, bo to jest złe. Sam jednak też tego nie rób! Jesteś ekspertem albo starasz się nim stawać. Pamiętaj jednak, że Twoim głównym zadaniem nie jest nauczenie podopiecznych wykonywania poleceń, ale nauczenie gry w piłkę poprzez usamodzielnienie! Pamiętaj, że do dyspozycji masz treningi i w ich trakcie dużo więcej uwagi możesz i powinieneś zwracać uwagę na dokładność wykonywania różnych zadań i tym samym pomagać niwelować błędy. Po każdej grze też rozmawiaj z podopiecznymi o różnych działaniach jakie podjęli. Niech jednak sami wyciągają wnioski.

 

Czy to oznacza, że trener ma być bierny?! Wręcz przeciwnie. Wszystko oczywiście zależy od osobowości i stylu, ale podopieczni muszą czuć jego obecność i zaangażowanie. Muszą też wiedzieć, że w każdym momencie mogą liczyć na jego wsparcie. Głownie chodzi mi o zmianę priorytetów – niech podczas gry to dzieciaki więcej decydują, niech mają swobodę, niech się bawią i uczą. Tak jak jednak napisałeś – trener jest cały czas z nimi!

 

Dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje. Nie w sensie wiedzy czy doświadczenia, bo tych oczywiście nie posiadają. Chodzi o mądrość w szukaniu rozwiązań, twórczym myśleniu, wyciąganiu wniosków, zapamiętywaniu. Czyli wszystko to co charakteryzuje skuteczne uczenie się. Wszystko to co jest niezbędne w rozwoju.

 

Dlatego pozwalajmy im na to jak najczęściej.

 

Zresztą ten tekst nie musi dotyczyć tylko sportu 😉

 

Autorem wpisu jest Łukasz Panfil, doktor Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego praca doktorska dotyczyła wspierania rozwoju młodych zawodników przez najbliższe otoczenie (m.in. rodzice, trenerzy, nauczyciele). Od 12 lat, zawodowo i hobbystycznie zajmuje się edukacją dla sportu. Jako syn „profesora od sportu”, od najmłodszych lat przesiąkał wiedzą o sporcie i rozumieniem jego istoty. Przepracował ponad 3000 godzin z dziećmi i młodzieżą na obozach sportowych – jako opiekun, instruktor, pełniąc funkcje kierownicze.

 

Zapraszamy rodziców i opiekunów na dedykowanie im kursy i szkolenia organizowanie przez Wyższą Szkołę Zarządzania i Coachingu we Wrocławiu (KLIKNIJ).